Zupełny rozkład pożycia małżeńskiego

Dariusz Szczecina        07 października 2016        Komentarze (0)

Sąd nie udziela rozwodów automatycznie. O wiele łatwiej zawrzeć związek małżeński niż go zakończyć. Przecież przy zawarciu małżeństwa nikt nie pyta przyszłych małżonków o to czy się kochają. Inaczej jest w przypadku rozwodu. Tutaj pytania o uczucia do drugiego małżonka są na porządku dziennym.

Ktoś spyta dlaczego, a ja już odpowiadam. Na przeszkodzie do orzeczenia rozwodu może bowiem stanąć przepis art. 56 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którym:

§ 1. Jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia, każdy z małżonków może żądać, ażeby sąd rozwiązał małżeństwo przez rozwód.

§ 2. Jednakże mimo zupełnego i trwałego rozkładu pożycia rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków albo jeżeli z innych względów orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

§ 3. Rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

Przepis ten wskazuje tzw. przesłanki orzeczenia rozwodu, zarówno te pozytywne jak i negatywne. Pozytywne to te, które muszą zaistnieć, żeby Sąd rozwiązał małżeństwo przez rozwód. Negatywne to te, których wystąpienie wyklucza orzeczenia rozwodu.

Temat jest niezwykle rozległy dlatego teraz skupimy się jedynie na jednej przesłance pozytywnej, którą jest zupełność rozkładu pożycia małżeńskiego. Zaznaczam, że nie jest to szczegółowe omówienie tego tematu. Z pewnością będę do niego jeszcze wracał w wielu kolejnych wpisach. Dzisiaj jednak naświetlę ten temat.

Czym zatem jest zupełny rozkład pożycia małżeńskiego?

Tak naprawdę to przepisy prawa nie definiują tego pojęcia (ups???). Może to być dla Ciebie dziwne bo przecież mowa o rozwiązaniu małżeństwa, a nie prawie do oddania zepsutego telewizora. Ustawodawca pozostawił jednak te kwestie ocenie Sądów.

Obecnie przyjmuje się, że zupełny rozkład pożycia małżeńskiego powinien obejmować – co do zasady – wszystkie więzi łączące małżonków, to jest więź duchową, wieź fizyczną i więź gospodarczą (tak np. wyrok Sądu Najwyższego z 22 października 1999 r., III CKN 386/98, SIP nr 1217913 oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 12 marca 2010 r., I ACa 51/2010, Lexis.pl nr 2790771).

Naruszenie jednego lub nawet kilku z obowiązków małżeńskich (np. niewierność, brak łożenia na utrzymanie rodziny) nie musi być równoznaczne z zupełnym rozkładem pożycia małżeńskiego. Zupełność rozkładu wymaga bowiem, aby wygasły wszystkie trzy podstawowe więzi pomiędzy małżonkami.

Jeśli np. pomiędzy małżonkami wygasło uczucie lub brak pomiędzy nimi więzi cielesnej, a pomimo to mąż i żona decydują się na dobrowolne utrzymanie więzi ekonomicznej, pozostają w dobrych stosunkach, troszczą się o siebie i wspólnie wychowują dzieci, to nie można uznać, że doszło do zupełnego rozkładu pożycia.

Samo pojęcie „więzi” oznacza współdziałanie małżonków w celu zapewnienia wspólnego pożycia. Ważne jest, że więzi dotyczą jedynie współdziałania w sposób dobrowolny. Tutaj można z kolei podać przykład braku więzi. Jeżeli bowiem korzystanie przez małżonka z  mieszkania drugiego małżonka wynika jedynie z powodów ekonomicznych (tzn. małżonek nie może sobie pozwolić na zakup lub wynajem samodzielnego mieszkania), to nie można uznać, że pomiędzy małżonkami istnieje w dalszym ciągu więź gospodarcza.

Podobnie rzecz się ma z więzią fizyczną (cielesną). Pożycie cielesne małżonków, które jest wynikiem zastraszenia, uzależnienia gospodarczego czy wręcz przymusu, nie świadczy o istnieniu więzi pomiędzy małżonkami więzi fizycznej.

Podsumowując. Aby Sąd mógł stwierdzić, że rozkład pożycia jest zupełny to pomiędzy stronami muszą zostać zerwane więzi:

  1. Duchowa.
  2. Fizyczna.
  3. Gospodarcza.

Rozwód. W którym Sądzie?

Dariusz Szczecina        06 października 2016        4 komentarze

Rozwód, rozwód, ale gdzie, w jakim Sądzie będzie toczyła się Twoja sprawa?

Czy będzie to sąd rejonowy w twoim rodzinnym mieście takim jak Tychy czy Pszczyna?

A może pozew skierować do sądu okręgowego?

Oczywiście odpowiedzi na te pytanie nie musisz znać jeżeli twoją sprawę o rozwód od początku prowadzi Radca Prawny lub Adwokat.

Jeżeli jednak sam składasz pozew rozwodowy to pamiętaj, że w sprawie o rozwód wyłącznie właściwy jest Sąd Okręgowy. Wskazuje na to art. 17 pkt 1 kodeksu postępowania cywilnego zgodnie z którym:

Do właściwości sądów okręgowych należą sprawy: 1) o prawa niemajątkowe i wspólnie z nimi dochodzone roszczenia majątkowe oprócz spraw o ustalenie lub zaprzeczenie pochodzenia dziecka, o ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa oraz o rozwiązania przysposobienia. 

Ok. Skoro mówimy o Śląsku (tym Górnym, do którego w moim założeniu ma nawiązywać ten blog) to w grę wchodzą następujące Sądy Okręgowe:

  1. Sąd Okręgowy w Katowicach.
  2. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej.
  3. Sąd Okręgowy w Częstochowie.
  4. Sąd Okręgowy w Gliwicach.

W kolejnych wpisach podam dokładnie, .które miejscowości (Sądy Rejonowe) podlegają pod konkretny Sąd Okręgowy.

No dobrze, ale do którego sądu okręgowego wnieść pozew o rozwód? Jakie przesłanki o tym decydują?

O tym mówi wprost art. 41 kpc, który ustanawia właściwość wyłączną. Wyłączną, tzn., że sprawy rozwodowe można skierować wyłącznie do Sądu wskazanego w tym przepisie:

Powództwo ze stosunku małżeństwa wytacza się wyłącznie przed sąd, w którego okręgu małżonkowie mieli ostatnie miejsce zamieszkania, jeżeli choć jedno z nich w okręgu tym jeszcze ma miejsce zamieszkania lub zwykłego pobytu. Z braku takiej podstawy wyłącznie właściwy jest sąd miejsca zamieszkania strony pozwanej, a jeżeli i tej podstawy nie ma – sąd miejsca zamieszkania powoda.

A zatem kolejność jest następująca i pozew o rozwód wnosimy do Sądu (w kolejności):

  1. W okręgu którego, ostatnio zamieszkiwałeś wraz ze swoją żoną/mężem, ale tylko wtedy jeżeli Ty lub twoja żona/mąż (przynajmniej jedno z Was) nadal zamieszkujecie w okręgu tego Sądu, lub macie w tym okręgu miejsce zwykłego pobytu.
  2. W okręgu którego, zamieszkuje twoja żona/mąż.
  3. W okręgu którego, Ty sam zamieszkujesz.

Dla pełnej jasności muszę jeszcze wyjaśnić dwa pojęcia użyte w art. 41. Chodzi tu o „miejsce zamieszkania” oraz „miejsce zwykłego pobytu”. Bez tego wpis byłby niepełny.

Otóż zgodnie z art. 25 kodeksu cywilnego:

Miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest miejscowość, w której osoba ta przebywa z zamiarem stałego pobytu.

Trudniejsze do zdefiniowania jest pojęcie „miejsce stałego pobytu„. Tutaj bowiem definicji brak. Przepisy milczą na ten temat. Możemy tutaj przyjąć, że zwykły pobyt oznacza przebywanie w danej miejscowości bez zamiaru stałego w niej pobytu (który to zamiar charakteryzuje pojęcie „miejsce zamieszkania”). Nie chodzi tu  jedynie o pobyt stały. Może on być zarówno stały jak i czasowy.

Rozwód z wyłącznej winy

Dariusz Szczecina        05 października 2016        Komentarze (0)

Sytuacja jakich wiele, choć każda z nich zależy od rodzaju stosunków panujących pomiędzy małżonkami …

Pierwsze spotkanie z nowym klientem, który albo zamierza złożyć pozew o rozwód, albo otrzymał już z Sądu pozew o rozwód swojego małżonka, a teraz musi przygotować odpowiedź na pozew.

Na takim spotkaniu muszę zawsze ustalić czy mojego nowego klienta interesuje rozwód bez orzekania o winie stron w rozkładzie pożycia małżeńskiego, czy może rozwód z orzeczeniem winy.

W tej sytuacji często słyszę „Panie Mecenasie, chcę rozwodu z wyłącznej winy żony/męża”.

Hmm, zdarzają się wyroki orzekające rozwód z wyłącznej winy małżonka. Jeszcze łatwiej natrafić na pozew rozwodowy oraz odpowiedź na pozew w sprawie o rozwód, w których strony (ale także często ich pełnomocnicy Radcowie Prawni i Adwokaci) wnoszą o orzeczenie rozwodu z wyłącznej winy drugiego z małżonków.

Tyle tylko, że orzekanie rozwodu z wyłącznej winy, a także wnoszenie o orzeczenie takiego rozwodu to błąd. Nie ukrywam, że zdania na ten temat są podzielone, a dyskusje na ten temat prowadzą nie tylko Radcowie Prawni i Adwokaci, ale także Sędziowie. Przeważa jednak opinia, że w wyroku o rozwód nie orzeka się o „wyłączności” winy.

Dlaczego uważam orzekanie o wyłącznej winie za błąd?

Zobacz, w ustawie kodeks rodzinny i i opiekuńczy (Dz.U.1964.9.59) mamy art. 57. Zgodnie z jego treścią:

§ 1. Orzekając rozwód sąd orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia.

§ 2. Jednakże na zgodne żądanie małżonków sąd zaniecha orzekania o winie. W tym wypadku następują skutki takie, jak gdyby żaden z małżonków nie ponosił winy.

Moim zdaniem orzekając o winie, sąd może albo uznać winę obojga małżonków, albo uznać brak winy obojga małżonków albo uznać winę jednego z małżonków. Przepis art. 57 § 1 kro nie przewiduje orzekania o stopniu zawinienia. W wyroku Sąd nie powinien orzekać czy wina małżonka jest mniejsza, czy wina małżonka jest większa, czy też może jest on wyłącznie winny rozkładowi pożycia małżeńskiego.

Moje zdanie nie jest tylko swobodną interpretacją przepisów art. 57 § 1 k.r.o. Także wyroki Sądu Najwyższego idą w tym kierunku.

I tak na przykład w wyroku Sądu Najwyższego z 22 marca 1973 r. (I CR 189/73, OSNC 1974, nr 1, poz. 19) wskazano, że:

(…) brak podstawy do orzekania w sentencji wyroku o tym, czy wina małżonka jest wyłącznym powodem rozkładu pożycia czy też jednym z powodów, skoro do sentencji wyroku rozwodowego należy jedynie rozstrzygnięcie o winie rozkładu małżeństwa, a nie o innych przyczynach rozkładu małżeństwa.

W innym wyroku Sądu Najwyższego (z dnia 7 stycznia 1969 r., II CR 528/68, OSNC 1969, nr 10, poz. 179) stwierdzono z kolei, że:

W konsekwencji, orzeczenie rozwodu z winy tylko jednego z małżonków oznacza orzeczenie rozwodu z jego „wyłącznej” winy, chociaż wyraz „wyłącznej” nie został użyty w sentencji.

Podsumowując, w wyroku orzekającym rozwód Sąd może:

  1. orzec o winie jednego lub obojga małżonków,
  2. nie orzekać o winie w rozkładzie pożycia na zgodne żądanie małżonków,
  3. ustalić, że małżonek (małżonkowie) nie ponosi (nie ponoszą) winy.

Kiedy podzielić majątek małżeński?

Dariusz Szczecina        29 września 2016        Komentarze (0)

Rozwód to mnóstwo emocji. Z reguły tych złych. Kiedy już jednak oswoisz się z tym, że Ty lub twój mąż lub żona składacie pozew o rozwód, to warto zastanowić się nie tylko nad tak elementarnymi sprawami jak sposób uregulowania władzy rodzicielskiej, kontakty z dziećmi czy alimenty. Warto zastanowić się także nad tym, czy już na tym etapie możemy podjąć jakiekolwiek działania majce na celu dokonanie podziału Waszego majątku objętego wspólnością majątkową małżeńską.

Oczywiście tak jak nie ma dwóch takich samych ludzi, tak też nie ma dwóch takich samych rozwodów, i w każdej sprawie Wasze ustalenia mogą być różne, tak różne jak różne mogą być Wasze relacje i składniki majątku.

W tym wpisie piszę jednak nie o tym jak podzielić majątek, jakie są składniki tego majątku i ustroje majątkowe małżeńskie, a jedynie kiedy można dokonać podziału majątku małżeńskiego (dorobkowego).

Odpowiedź jak zawsze można rozpocząć od „To zależy …”, ale tak właśnie jest. To zależy przede wszystkim od tego czy macie możliwość porozumienia się z drugą połówką.

Jeżeli zatem pomimo sprawy o rozwód nadal potraficie ze sobą rozmawiać, a wspólny majątek traktujecie jak dobry gospodarz, który myśli nie tylko o tym co teraz, ale też o tym co w przyszłości, to pomimo tego, że pozew o rozwód jeszcze nawet nie wpłynął do Sądu (albo już wpłynął, ale czekacie na termin pierwszej rozprawy) możecie już teraz podzielić Wasz majątek.

Majątek można zatem podzielić:

a) jeszcze w trakcie trwania małżeństwa, ale po ustaniu ustroju wspólności majątkowej małżeńskiej,

b) w wyroku rozwodowym,

c) już po ustaniu małżeństwa, tj. po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego.

Poszczególne warianty opiszę w kolejnych wpisach.

Dzisiaj tylko zaznaczę, że podział majątku jeszcze w trakcie trwania związku małżeńskiego, a także w wyroku rozwodowym, wymaga „współpracy” z drugą stroną

500 + i alimenty na dziecko

Dariusz Szczecina        28 września 2016        Komentarze (0)

Nie wiem jak długo jeszcze rodzice będą otrzymywali pieniądze z 500+. Każdy z nas rodziców z pewnością cieszy się z tej pomocy państwa. Przecież lepsze to niż nic. Nie wiem tylko czy budżet naszego pięknego kraju udźwignie takie obciążenie, ale bądźmy dobrej myśli. Te 500+ to przecież w praktyce bezpłatny język obcy, zajęcia pozalekcyjne dla naszych dzieci, a reszta to już tylko fantazja rodzica (i od razu uprzedzam, że mówię tu o atrakcjach dla dzieci, a nie dla rodziców).

Mnie jako praktyka cieszy to, że przy okazji wprowadzania 500+ pomyślano (choć oczywiście nie od razu) o relacji 500+ i alimentów należnych dzieciom od rodzica.

Choć początkowo nie obyło się bez zamieszania, to całe szczęście w sierpniu 2016 ucięto wszelkie spory co do tego czy 500+ ma, czy też nie ma wpływu na zakres świadczeń alimentacyjnych rodzica wobec dziecka.

Oto bowiem z dniem 20 sierpnia 2016r. znowelizowano kodeks rodzinny i opiekuńczy a jego art.135 § 3 wprost wskazuje, że:

Art. 135 § 3 pkt 3) krio „Na zakres świadczeń alimentacyjnych nie wpływa świadczenie wychowawcze, o którym mowa w ustawie z dnia 11 lutego 2016r. o pomocy państwa w wychowaniu dzieci (Dz.U.poz.195)”

Wyjaśnię tylko, że owo świadczenie wychowawcze, to właśnie nasze 500+.

Można powiedzieć, że lepiej późno niż wcale. Skoro jednak de facto świadczenia były wypłacane dopiero od czerwca, to problem (na szczęście) nie był w praktyce aż tak duży.

Najważniejsze, że ta istotna kwestia została definitywnie wyjaśniona. Z pewnością oszczędzi to każdemu wielu nerwów i niepotrzebnych emocji.